Niesamowite zwroty akcji miały miejsce w Szczecinie. Pogoń niemal przez cały mecz była drużyną lepszą od GKS-u Katowice. Wygrywała 1:0 i tym samym eliminowała śląską drużynę z gry w europejskich pucharach. Niestety, błąd Krzysztofa Kamińskiego oznaczał dla niego czerwoną kartkę. Między słupkami musiał go zastąpić zawodnik z pola, bo Portowcy wykorzystali limit zmian. Gości uszczęśliwił były piłkarz ekipy z Grodu Gryfa. A ten wynik promował do Europy właśnie przyjezdnych. Warszawianie mieli czego żałować.Dzisiaj dominuje smutek i złość. Za kilka dni spojrzymy jednak na te medale i dotrze do nas, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty
szkoleniowiec Pogoni
Choć zawody nieco się wyrównały, to wciąż więcej z gry mieli Portowcy. Udowodnili to na kwadrans przed przerwą. Ładną bramką popisał się Cuić, dla którego końcówka tej rundy jest po prostu wyśmienita. Ten wynik bardzo namieszał w ligowej tabeli. W tamtym czasie z pucharami witała się chociażby Legia Warszawa, której przecież nie tak dawno groził spadek.
Trzeba przyznać, że GKS w pierwszej połowie nie pokazał praktycznie niczego dobrego. Choć na minutę przed końcem oddał strzał. Ten jednak minął światło bramki Krzysztofa Kamińskiego.
Po zmianie stron Katowiczanie zagrali inaczej. Zdecydowanie bardziej ofensywnie. W 58. minucie powinni z Pogonią remisować. Strzał oddał Mateusz Wdowiak, ale szczęśliwie dla gospodarzy, spudłował. Jeszcze większa szkoda szansy, której nie wykorzystał Atilla Szalai po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.
Szczecinianie dążyli do rozstrzygnięcia spotkania. Próbowali z dystansu, próbowali z bliska, ale ciągle czegoś brakowało. Blisko był też GKS. Arkadiusz Jędrzych miał okazję z niczego. Uderzył głową, ale piłka zatrzymała się na poprzeczce.
Pogoń trafiła na 2:0. Obroniony strzał przez Strączka dobił Kamil Grosicki, ale gol nie został uznany z powodu wcześniejszego spalonego Cuicia. Przed drugą swoją szansą stanął w 90. minucie spotkania, ale ten był mocno niecelny. Warto przy tym dodać, że problem zdrowotny miał bramkarz 'Gieksy'.
Gorzej, że za chwilę, po VAR, Damian Sylwestrzak wskazał, że za polem karnym piłkę rękoma wybijał Kamiński. Oznaczało to dla niego czerwoną kartkę i konieczność wejścia do bramki jednego z zawodników. Padło na Cuicia. Rzut wolny skończył się szczęśliwie, ale to nie był koniec. GKS cisnął i wcisnął gola na remis. Strzelcem okazał się były Portowiec, Marcel Wędrychowski. To oznaczało dla Katowiczan grę w europejskich pucharach kosztem Legii Warszawa.
info własne
