Z dużymi obawami jechała Pogoń Szczecin do Gliwic. Nie jest to ulubiony teren dla Portowców. Mieliśmy swoje duże problemy ze składem, bo kilku ważnych zawodników było wykluczonych z różnych powodów. Zespół jednak wykonał doskonałą pracę w ostatnim tygodniu i przyniosło to efekt. Ostatnio utyskiwaliśmy na trenera Thomasa Thomasberga. Tym razem pochwalimy za odwagę i danie szansy młodym. Zagrało ich aż 3. Czy to zapewniło sukces? Pewnie nie, ale plusów było więcej niż przed tygodniem przeciwko Legii.Dzisiaj dominuje smutek i złość. Za kilka dni spojrzymy jednak na te medale i dotrze do nas, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty
szkoleniowiec Pogoni
insert_comment
photo_camera
Piast też był groźny i to dosłownie kilka minut później. Adrian Dalmau po uderzeniu głową stanął przed szansą na otwarcie meczu. Wtedy jednak Valentin Cojocaru uratował Szczecinian.
Najważniejszym momentem był ten z udziałem Danijela Loncara. Nasz obrońca zachował się kapitalnie. Ryzykował wślizgiem wybicie piłki, ale zdążył. Nie zdążył za to Hugo Vallejo, który dosłownie stanął na nodze zawodnika z Grodu Gryfa. Znowu sędziemu pomóc musiał VAR. Pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, ale ta analiza trwała niezwykle długo. Za długo. Ostatecznie sędzia Łukasz Kuźma podjął szybką decyzję. Strzał z 11. metra na bramkę zamienił Fredrik Ulvestad.
Później mecz nieco się wyrównał, choć trochę więcej z gry mieli Portowcy. Udowodnili to w doliczonym czasie gry przed przerwą. Loncar zagrał długą piłkę, do której doszedł Paul Mukairu. Ten wyszedł sam na sam z Szymańskim i podobnie jak wcześniej Agger minął go strącając futbolówkę. 2:0 dla Pogoni. Tak się wydawało. Znów wkroczył VAR, bo sędzia boczny pokazał spalonego. Ten został odwołany.
Po powrocie z szatni przyjezdni wyraźnie nastawili się na defensywę. Trener Daniel Myśliwiec postawił wszystko na jedną kartę. Dokonał aż 3 zmian w 61. minucie. W pierwszej chwili nie było widać jakiejś wielkiej różnicy. Piast jednak naciskał. Sytuacji typowo stuprocentowych, szczęśliwie, nie stwarzał.
Trzeba jednak odnotować groźny strzał w poprzeczkę w wykonaniu Michała Chrapka. Po chwili jeszcze lepszą okazję fatalnie zmarnował wprowadzony Quentin Boisgard. Gliwiczanie wyglądali, jakby bili głową w mur. Pogoń dowiozła zwycięstwo i przeskoczyła kilka drużyn w stawce. Teraz zajmuje już 12. miejsce.
info własne
