Trzeci dzień turnieju Pekao Szczecin Open był bogaty w wydarzenia. Na szczęście dla miejscowych fanów tenisa, przysporzył sporo radości, bo w grze mogliśmy podziwiać kilku naszych reprezentantów, a dwóch z nich - Paweł Ciaś i Daniel Michalski awansowali do rundy następnej. W akcji ujrzeliśmy też najwyżej rozstawionych.W poniedziałek, czyli na samym starcie challengera, wiele nadziei na dobre wyniki 'naszych' wlał szczecinianin Piotr Galus. W meczu drugiej rundy przegrał jednak z wiele wyżej notowanym Danielem Masurem z Niemiec 3:6, 6:7 (4). Szans na odwrócenie losów tego spotkania nie brakowało, stąd 18-latek miał duże poczucie niedosytu... Ale pokazał się z dobrej strony i poczynił znaczny krok na przód w swojej karierze. Tak można spuentować jego występ w turnieju w tym roku. Paweł Ciaś, następny z Polaków, który regularnie próbuje swoich sił w Szczecinie, prezentuje w obecnej edycji dobrą formę, dużą koncentrację i pewność siebie: Na każdy turniej, na który jadę, obieram jeden cel - zwycięstwo w tym turnieju. Nie inaczej jest tutaj - mówił bez ogródek po wczorajszym zwycięstwie 6:2, 6:0 nad triumfatorem naszego challengera z 2016 r. - Alessandro Giannessim.
Dzisiaj dominuje smutek i złość. Za kilka dni spojrzymy jednak na te medale i dotrze do nas, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty
szkoleniowiec Pogoni
Na tym samym obiekcie rywalizują dziś również turniejowa 'jedynka' i 'dwójka'. W meczu przeciwko Alexeyowi Vatutinowi walczy Marco Cecchinato (nr 2), a następnie Albert Ramos-Vinolas (nr 1) w zapowiadającym się na hit czwartku starciu z Thomazem Belluccim z Brazylii (początek meczu ok. godz. 15:00). Ten ostatni, choć obecnie notowany na początku czwartej setki, był w swojej karierze nawet na 21 miejscu na świecie, a to budzi respekt i ciekawość...
Z wielkim zainteresowaniem skierujemy też nasze oczy w stronę kortu nr 2, gdzie wspomniany we wstępie Daniel Michalski spotka się z Guido Andreozzim z Argentyny. Nie trzeba przekonywać, że starcie przeciwko turniejowej 'piątce' będzie dla Polaka wielkim wyzwaniem. Co z niego wyniesie? Okaże się popołudniu.
Niestety w akcji nie ujrzymy już Philippa Kohlschreibera (nr 3 turnieju), który uległ wczoraj, po nieco kuriozalnym przebiegu meczu i zwycięstwie w pierwszym secie 6:0, Włochowi - Riccardo Bonadio. Ten drugi znalazł sposób na mocno kręcone piłki rywala i z biegiem minut wierzył w swoje powodzenie w tym meczu co raz bardziej... Wygrał w drugim secie do 4, a trzecim do 3. Dziś włoski gracz zmierzy się z Constantem Lestienne z Francji.
Międzyczasie w walce o swoje małe i wielkie cele uczestniczą następni śmiałkowie, a wieczorem korty będą należeć głównie do deblistów. Wśród nich zobaczymy polski duet - Jan Zieliński/Kacper Żuk. Nasi tenisiści skrzyżują rakiety z rozstawionymi z nr 1 - Matwe Middelkoopem i Hansem Podlipnikiem-Castillo. Dla miłośników tej odmiany tenisa ciekawe może okazać się podejrzenie jak na korcie radzi sobie chociażby Simone Bolelli, etatowy uczestnik największych na świecie turniejów deblowych, obecnie 8 w rankingu i zdobywca 5 tytułów.
Co polecamy w szczególności w czwartym dniu turnieju?
Ok. godz. 15:00 na korcie centralnym: A. Ramos-Vinolas (nr 1) - Thomaz Bellucci (16), na korcie nr 1: Jeremy Jahn - Gianluca Mager, na korcie nr 2: D. Michalski - Guido Andreozzi (5)
Mecz dnia o godz. 19:00 na korcie centralnym: J. Kovalik - Paweł Ciaś
A dla chcących muzycznych wrażeń w ramach festiwalu organizowanego równolegle przy turnieju - koncert Raz Dwa Trzy od. godz. 19:00 (Teatr Polski, scena na Łasztowni).
info własne
